środa, 4 grudnia 2013

Złoty cielec

Lyoness, wyrafinowany program zakupowy, od 10 lat zdobywa coraz większą popularność na całym świecie. Dziś „Wspólnota Zakupowa”, jak sami siebie określają jego uczestnicy, rozwija się prężnie również w Białymstoku. Przy bliższym kontakcie przypomina ona nową religię doby konsumpcjonizmu. 

Podwaliny programu Lyoness powstały w 2003 roku w Austrii z inicjatywy Huberta Freidla. Wyjściowa idea jest prosta: za nasze zakupy chcemy dostawać zwrot pieniędzy (dokładnie 2% wartości każdego produktu). Aby było to możliwe, zaczęto budowę globalnej sieci handlowej, obejmującej zarówno klientów, jak i handlowców. Podstawowymi narzędziami systemu zostały karty Cashback oraz bony, za pomocą których można robić zakupy u tzw. partnerów Lyoness, m.in. MediaMarkt, Empik, Saturn, Carrefour, Orlen, Mitsubishi Motors, Porsche, Vistula, C&A. Lista firm cały czas się rozszerza (czemu nie ma się co dziwić; to dobra forma promocji), podobnie jak lista krajów, w których program funkcjonuje. Rok temu Gazeta Wyborcza doniosła, że systemem tym zainteresowali się już Polacy. Ale dopiero teraz sieć objęła nasz region. 

Aby wprowadzić program Lyoness na miejscowy rynek, potrzebni są tzw. budowniczy. Ich głównym zadaniem jest rekrutacja kolejnych budowniczych oraz zwykłych uczestników. Kandydaci na to pierwsze stanowisko zapraszani są indywidualnie do biura na Warszawskiej (autor tekstu był jednym z nich). Tam w sposób retorycznie doskonały wyjaśniane są wszystkie plusy systemu oraz oczywiście najważniejsze: jak na tym zarabiać. A obiecane profity są imponujące. Chodzi o to, aby szybko zrekrutować swoją grupę podopiecznych, którzy zwerbują z kolei swoich protegowanych itd. Im większą stworzy się drabinę, tym większe pieniądze. Oczywiście wpierw każdy musi zapłacić tzw. „zaliczkę na poczet przyszłych zakupów". Kandydat na budowniczego, zanim zdecyduje się na życiową szansę, dotknie złotej karty Cashback dla VIP-ów, przekartkuje efektowny magazyn firmowy oraz obejrzy pełen patosu zwiastun corocznej imprezy Lyoness Sensation (tylko dla posiadaczy złotej karty). 

Pomińmy skojarzenia z niesławnymi piramidami finansowymi oraz krążące w Internecie kontrowersje dotyczące zaliczek. Niepokoi tu coś jeszcze innego. Uderzająca jest niezachwiana wiara budowniczych w system Lyoness i ich retoryka. Wystarczy poszukać komentarzy na forach internetowych, by przekonać się o tej żarliwości. Na wspomnianym zwiastunie postać Huberta Freidla wyraźnie owiana była uwielbieniem. Ale to nie on tu jest bogiem, co najwyżej mesjaszem. Jego magazyn zdobią zdjęcia szczęśliwych ludzi. To ci, którzy doczekali się lepszego jutra. Są też przedmioty kultu: upragniona złota karta VIP. Budowanie tego programu kojarzy się ze swoistą ewangelizacją. Rekrutujący są świetnie przygotowani w przekonywaniu kolejnych kandydatów. Cel jest oczywisty: rozszerzyć „Wspólnotę Zakupową” na cały świat. Oto nowa religia w dobie konsumpcjonizmu. Bogiem jest pieniądz.